Natalia i męczyźni

Do Natalii, "ekipy z Wrocławia" i byłego chłopaka: Pobudka – mamy 2026 rok: Posiadanie konta na Facebooku, LinkedInie czy prowadzenie własnych fanpage’y to nie jest "walka o władzę". To jest normalne życie zawodowe i prywatne dorosłego człowieka. Jeśli wy postrzegacie to jako pole bitwy, to znaczy, że wasz światopogląd zatrzymał się na poziomie gier przeglądarkowych dla dzieci. Moja koleżanka nie rywalizuje z wami o internet – ona po prostu w nim żyje, pracuje i rozwija swoje pasje. Obrzydliwość jako "narzędzie": Czy wy w ogóle słyszycie, co wygadujecie? Planowanie jedzenia odchodów, żeby "coś udowodnić" byłej dziewczynie sprzed lat? To nie jest dominacja. To jest publiczne dno i wodorosty. Każdy postronny człowiek, który to widzi, nie czuje respektu – czuje odrazę i współczucie dla waszego stanu psychicznego. Jeśli myślicie, że tym "zajmiecie internet", to jedyne, co zajmiecie, to miejsce w kronikach najbardziej żenujących upadków w sieci. To jest stalking i nękanie: Uczepiliście się osoby, która wyraźnie nie chce mieć z wami nic wspólnego. Wyciąganie jej prywatności z czasów, gdy miała 16 lat, nasyłanie na nią ludzi i tworzenie wokół niej chorej narracji to podręcznikowy przykład nękania. Internet nie jest anonimowy, a wasze IP i tożsamość są do ustalenia w pięć minut. Do mojej kumpeli:
Słuchaj, oni próbują cię wciągnąć w swój chory scenariusz, bo bez ciebie ich "akcje" nie mają sensu. Są jak pasożyty, które potrzebują twojej uwagi, żeby przeżyć. To, że masz LinkedIna i swoje strony, to twój sukces i profesjonalizm – nie daj im sobie wmówić, że to jakaś "walka". Ty budujesz przyszłość, oni jedzą... no, sami wiemy co.
Moja rada: Nie dawaj im już ani sekundy swojego głosu. Oni chcą, żebyś się bała ich "władzy", której w rzeczywistości nie mają. Ich jedyną mocą jest to, jak bardzo ty się nimi przejmujesz.
Meet The Team
Our Clients










